poniedziałek, 14 listopada 2011

Poznajmy się


Jestem Kate Carvantes. Ludzie nazywali mnie rozpieszczoną dziewczynką, córeczką tatusia i co tam im jeszcze przyszło do głowy. Może i mieli trochę racji, zapracowani rodzice uwielbiali obdarowywać mnie drogimi prezentami i spełniać moje zachcianki. Ja wiedziałam, że chcą w ten sposób wynagrodzić mi brak czasu więc nie miałam nic przeciwko. Zdanie innych w ogóle mi nie przeszkadzało, jednak tak było tylko do jakiegoś czasu. A dokładniej, do czasu kiedy siedząc w ciepłej kuchni, popijając słodką Latte i przeglądając kolejny magazyn o modzie postanowiłam się usamodzielnić.


A to ? A to jest Matt. Matt Finch mówiąc dokładniej.Ja sama zwykłam nazywać go po prostu M. Szczególnie wtedy, kiedy wcale nie chcę, żeby wiedział, że o nim piszę, myślę, mówię... Był pierwszą osobą, jaką poznałam po rozpoczęciu mojego nowego, samodzielnego życia. Byłam w drodze do nowego mieszkania i zepsuł mi się samochód, Matt wtedy bardzo mi pomógł a tydzień później spotkaliśmy się w pracy, gdzie jak się okazało obydwoje zaczynamy od zera. Czasem przypomina mi dupka, czyli mojego byłego chłopaka, z tym że jestem pewna, że jest od niego lepszy. Skutecznie uniemożliwia mi moją samodzielność ponieważ wciąż chodzi po mojej głowie. Kilka razy zdarzyło nam się być w dwuznacznej sytuacji, ale nigdy nie łączyło nas nic więcej. Oboje udajemy, że nie jesteśmy sobą zainteresowani. A może on wcale nie udaje ?


Nie mogłabym nie wspomnieć o Sharon podczas tej historii, a wiecie dlaczego ? Tak, bo jest moją najlepszą przyjaciółką. Czasem, podczas jednej z tych chwil, kiedy człowiek leży w łóżku i wyświetla sobie film na suficie ja widzę mnie i Sharon, jak w amerykańskich filmach o najlepszych przyjaciółkach : przemierzające Warszawskie Złote Tarasy w wielkich okularach na nosie z całą masą toreb (koniecznie papierowych!ekologia jest modna) wypełnionych po brzegi ciuchami z najnowszych kolekcji. Taaaak... Ale że nie mieszkamy w Ameryce (ba! Nawet nie mieszkamy w Warszawie) to jesteśmy po prostu zwykłymi polskimi przyjaciółkami noszącymi zakupy w plastikowych torbach, bez wielkich okularów na nosie.


 
Tom. Tom Dracy. I na tym właściwie mogłabym zakończyć pisanie o nim. Ale czuję się w obowiązku poinformowania Was, dlaczego nazywam go dupkiem. Otóż Tom jest był moją pierwszą wielką miłością. Okazał się oczywiście totalnym frajerem zostawiając mnie dla tej długonogiej, cycatej szkolnej miss z trzeciej B. Tak, tak... Tom jest  był moją licealną miłością. Naprawdę długo próbowałam zakochać się w kimkolwiek, kto chociaż odrobinę nie będzie Tomem. Nie wyszło, stwierdziłam, że to znak od niebios i powinnam być w zakonie. Żeby zapobiec choremu przeznaczeniu podjęłam decyzję o wzięciu życia we własne ręce. I dobrze, bo tu poznałam np. M. i nawet myślę, że mogłabym się w nim zakochać a z Tomem utrzymuję kontakty czysto koleżeńskie. Z grzeczności oczywiście, nie żebym czasem za nim tęskniła czy coś.



Mark, mój sąsiad. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi właściwie od pierwszych dni mojego pobytu w tym mieście. Nasza przyjaźń przeszła ciężkie próby np. podczas awarii pralki Marka, kiedy z sufitu mojej sypialni kapała woda. Mój uroczy sąsiad jest idealnym partnerem na długie zimowe wieczory dla mnie. Według mojej mamy oczywiście. Ja natomiast dobrze wiem, że chociaż Mark jest dobrze wychowany (pomaga sprzątać po zalaniu mieszkania), jest strażakiem i w sumie jest całkiem przystojny, to ja wcale nie chcę spędzać z nim zimowych wieczorów. Nie dlatego, że go nie lubię, Kocham go, ale jak przyjaciela i myśl o tym, że między nami mogłoby być coś więcej wprawia mnie w zakłopotanie. poza tym ani trochę nie przypomina Toma.


Jest jeszcze Jessica. Jess jest strasznie zakręcona, ale za to ją kocham. Niestety ostatnio nasze relacje ograniczają się do rozmów przez telefon, ale i to nie przeszkadza nam dokładnie zjechać Toma. (ah, te przyzwyczajenia) Poznałyśmy się w szkole średniej i tak trzymamy się już trochę czasu. Nigdy nie przeszkadzał jej mój okropny, rozpieszczony charakter, więc mogłyśmy się świetnie dogadać. Od dawna namawiam ją żeby poszła w moje ślady, i wyprowadziła się ze stolicy, ale ona uparcie twierdzi, że tam jest jej dobrze. Podejrzewam, że mówi tak ze względu na tego nowego chłopaka, którego poznała w Metrze tydzień temu.

W moim życiu istnieją jeszcze inni ludzie, ale nie są aż tak ważni żeby o nich opowiadać na samym początku. Poznacie ich, kiedy przyjdzie na to czas.

______________________-
MK : od jakiegoś czasu zbierałam się za przelanie myśli na klawiaturę, i oto jestem. Chciałabym stworzyć coś ciekawego i współczesnego, żeby każdy mógł się odnaleźć w sytuacjach, jakie będą miały miejsce w życiu Kate. Nie chcę pisać tu zbyt wiele, bo zabiję ciekawość, która mam nadzieję, że się pojawiła. Jakieś uwagi ? komentarze ?
Do usłyszenia wkrótce :)

4 komentarze:

  1. czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  2. super super super super zaje super i jeszcze raz suuuper ;)
    maaasz talent dziewczynoo..masz talent ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Extra , już uwielbiam i nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  4. dzęki, ja też już wcześniej czytalam Twojego bloga i bardzo mi ię podoba..zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń